Prawa autorskie

Niedziela, styczeń 3. 2010
Temat, który mnie bulwersuje. Chodzi dokładnie o społeczne przyzwolenie na kradzież własności intelektualnej.

Krew mnie zalewa, jak czytam wypowiedzi typu:
- wykonując kopie autor nic nie traci, nic mu nie zabieram
- różnica między kradzieżą a piractwem jest jak miedzy cp a mv
- gry/filmy są za drogie, a wszystko zabierają dystrybutorzy - nie artysta
- producenci przyzwalają na piractwo, bo to doskonała reklama dla ich produktów
- nie kupuje kota w worku, muszę coś najpierw sprawdzić zanim kupie
itd...

Krótko mówiąc - bzdury.
Po pierwsze, zastanawiam się ile osób spośród tych, którzy tak mówią, swoją praca wytwarza dobra materialne, które następnie sprzedają? Niewielu? To dlaczego oczekują wynagrodzenia za swoją pracę, skoro pracodawca nie otrzymał od nich nic do ręki? Mam nawet propozycję dla nich - ja zakupie materiały do budowy domu, a oni mi go wybudują! Mam gest, to dam im za to po piwie.

Rzecz w tym, że autor dzieła nie rząda zapłaty za nośnik (pudełko, płytę, itp), a zwykle za pracę, która musiał włożyć aby ono powstało. W przypadku dużych produkcji to jest często praca dziesiątków ludzi przez kilka lat! Koszty sięgają dziesiątków, a nawet setek mln dolarów (filmy, skomplikowane oprogramowanie). I tutaj dochodzimy, do ceny końcowej. Skoro stworzenie dzieła to mln dolarów, to jak to jest ze sprzedają kopie za 50$? Otóż płacimy za bardzo wąski zestaw praw zawartych w licencji. Są to prawa do oglądania filmów, do używania oprogramowania na ściśle określonych warunkach czy słuchania utworów muzycznych. Jeśli chcesz mieć pełne prawa i robić z utworem co chcesz - wykładasz X mln $ i masz.

Skąd się wzięła cena? To pewna wypadkowa kosztów powiększonych o pewne spodziewane zyski podzielone następnie przez nakład i oczekiwaną sprzedaż. Zyski muszą być wkalkulowane. To jest biznes. Ktoś kto wykłada taka grubą kasę, oczekuje, że osiągnie większą stopę zwrotu niż gdyby trzymał te kasę choćby w banku...

Na razie nie będę się więcej rozpisywał. Powrócę pewno do tego tematu jeszcze. Na zakończenie prosta i podstawowa reguła:

Nie ważne co stanowi ofertę, czy jest to bochenek chleba, usługa seksualna, czy program komputerowy - autor ma prawo zarządać dowolnej ceny na dowolnie ustalonych warunkach. Natomiast, każdy człowiek, ma prawo nie skorzystać z tej oferty, jeżeli mu się ona nie podoba.

Problemy z kodowaniem znaków w hessianie PHP

Środa, grudzień 16. 2009
Krótka notatka na ewentualne problemy w przyszłości.
Gdybyś miał problem z kodowaniem znaków non-ascii w utf-8, znajdz metode readString() w Protocol.php i na samym końcu zamiast

return utf8_decode($string);

zrob po prostu:

return $string

Może pomoże. Zastanawiam się czy sam kiedyś tam tego nie wstawiłem i zapomniałem, a nie chce mi się sprawdzać oficjalnej paczki ;P

Software RAID1 restore

Wtorek, listopad 24. 2009
W super nowym serwerze padł dysk po kilku dniach działania, albo w ogóle nigdy nie był sprawny. Czym to się objawiało? Zaczęło się od niewinnych, parosekundowych zwiech systemu. Stopniowo objawy się nasilały, aż w końcu wyszło na jaw, że zamulają operacje dyskowe. Skopiowanie paru MB trwało nawet kilkanaście minut! Wykonałem testy:

# hdparm -Tt /dev/sda
 
/dev/sda:
Timing cached reads:   15606 MB in  2.00 seconds = 7809.44 MB/sec
Timing buffered disk reads:  288 MB in  3.02 seconds = 95.48 MB/sec

# hdparm -Tt /dev/sdb

/dev/sdb:
Timing cached reads:     2 MB in 17.55 seconds = 116.69 kB/sec
Timing buffered disk reads:    2 MB in  6.71 seconds = 305.43 kB/sec
 

Jak widać /dev/sdb absolutnie nie dawał rady. Ponieważ dyski działały w RAID1 to w efekcie, ta porażająca wydajność przenosiła się na partycje /dev/mdX. Początkowo długo szukałem problemu. W logach nie potrafiłem nic podejrzanego znaleźć. Próbowałem odłączyć z macierzy wadliwy dysk:

#mdadm /dev/md1 --fail /dev/sdb1 --remove /dev/sdb1
#mdadm /dev/md1 --fail /dev/sdb3 --remove /dev/sdb3
#mdadm /dev/md1 --fail /dev/sdb4 --remove /dev/sdb4
 

Potem używając polecenia badbloks, szukałem wadliwych sektorów, ale że trwało to strasznie długo to sprawdziłem tylko jedną partycję.
Ostatecznie, technik z OVH stanął na wysokości zadania, sprawdził dysk i wykrył uszkodzone sektory. Dysk został wymieniony. Problem w tym, że teraz w systemie siedzi pusty, niesformatowany, niespartycjonowany /dev/sdb. Rada jest prosta:

#dd if=/dev/hda of=/dev/hdb bs=512 count=1
 

W ten sposób robimy kopie MBR (tablica partycji itp) z urządzenia /dev/hda na urządzenie /dev/sdb. Po reboocie serwera widać już wszystkie urządzenia /dev/sdbX. Pozostaje podłączyć partycje /dev/sdbX do macierzy:

#mdadm /dev/md1 --add /dev/sdb1
#mdadm /dev/md3 --add /dev/sdb3
#mdadm /dev/md4 --add /dev/sdb4
 

Potem obserwujemy sobie jak dane miedzy dyskami są synchronizowane:

# cat /proc/mdstat
Personalities : [linear] [raid0] [raid1] [raid10] [raid6] [raid5] [raid4] [multipath] [faulty]
md1 : active raid1 sda1[0] sdb1[1]
      102399936 blocks [2/2] [UU]
 
md3 : active raid1 sda3[0] sdb3[1]
      204799936 blocks [2/2] [UU]
 
md4 : active raid1 sda4[0] sdb4[2]
      667511936 blocks [2/1] [U_] [===========>.........]  recovery = 58.3% (389287872/667511936) finish=4828.5min speed=960K/sec
 
unused devices: <none>
 

I jeszcze raz...

Środa, listopad 11. 2009
Przesiadka na nowy serwer. Teraz pełną gambą dedyk - klepie po kieszeni. Trochę jest jeszcze zamieszania, bo paru kumpli też w to wciągnąłem. Z tego powodu miałem kłopot z przeniesieniem WordPressa ze starej maszyny, bo to draństwo działa tylko z MySql'em... nie ma co wchodzić w szczegóły. Wordpress mi podpadł z powodu zaspamowania komentarzy. Próbowałem jeszcze reanimować go podpinając pluginy z Captcha. Bezskutecznie. Chyba z trzy zainstalowałem, i żaden nie działał. Moim zdaniem Wordpress padł ofiarą własnej popularności. Nikt już tego nie kontroluje. Rzutem na taśmę padło na Serendipity (co za potworek?).

Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Instalacja przebiegła jak marzenie - bezproblemowo, dwa kliknięcia i szybkie przejrzenie domyślnej konfiguracji. Działa z Postgresem, w którym się zdecydowanie bardziej swobodnie czuję. Nie wiem jeszcze co zrobię z wpisami na Wordpressie. Wstępne googlanie za jakąś wtyczką migrującą zakończyło się rozczarowaniem. Masa wtyczek konwertujących z Serendipity do WP, a nic w drugą stronę. Może po prostu później ręcznie przeniosę przynajmniej te teksty o Balistycznej Sieci Neuronowej. Muszę też rozczaić wtyczki do zamieszczania kodu w artykułach. Chciałbym w końcu zacząć też trochę pisać pożytecznych rzeczy, z których inni mogli by korzystać, bo jak na razie to ja bardzo dużo korzystam z czyiś rozwiązań, a samemu się nie dziele. Sumienie mnie gryzie. Ale wszystko w swoim czasie.

O, znalazłem opcje importu z Wordpressa. Teraz tylko muszę się podpiąć do tamtej bazy danych.
O i jest tez kod.


public class HelloWorld {

    public static void main(String[] args) {
        System.out.println("Hello, World");
    }

}